Imiona o różnych skojarzeniach
2011-11-10 at 05:05 pm biupaCzęsto spotykam się z okolicznościami, w których gdy dowiaduję się jak na imię swojemu dziecku dali jego rodzice chce mi się śmiać. A to najbardziej łagodna reakcja. Czasami bywa także, iż chce mi się ryczeć, jestem zrezygnowany, zmieszany, po prostu nie mogę uwierzyć. O stylu się oczywiście nie dyskutuje, to co może nie obrzydzać mojej osobie, pozostali mogą uważać za perfekcję – i vice versa. Rzecz jednak w tym, że jestem zdania, iż co poniektóre imiona tak dobitnie zakorzenione są w naszych umysłach, tak bezdyskusyjnie się nam z czymś lub kimś kojarzą, że ogromnym niebezpieczeństwem jest chrzczenie tak swych pociech, które na dodatek mają nasze nazwisko. Spotkałem się np. z człowiekiem o imieniu Adolf, i na pewno nie był Niemcem. W swoim życiu miałem możliwość ścisnąć rękę Albinowi, który kompletnie nie posiadał bladej skóry oraz Alfonsowi, który notabene zarabiał na życie zasiadając w redakcji w gazecie – i nie była to przykrywka. W sferze politycznej naszego kraju czynnie pokazują się również politycy o dźwięcznie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita oraz nowy prezydent Komorowski – czy wam też coś tu nie gra? Jeżeli rozchodzi się o kobiety, moja koleżanka ma na imię Genowefa i nawet nie zadawajcie pytania czy ma na nazwisko Pigwa. istnieje także Sonia, która kojarzy mi się z małym, bezbronnym szczurkiem, którego umieszcza się w klatce, a także Żaklina, której imię ledwo co przechodzi mi przez usta. Wydaje mi się, że im dłużej i mocniej rodzice rozmyślają nad imionami dla swoich maluchów, tym mniej satysfakcjonujące są tego skutki.